O mnie

Cześć!

Jestem Maria (ale i tak Ci się przedstawię jako Merry) i robię zdjęcia.  Za bajtla biegałam z Zenitem, Prakticą i Minoltą podkradzioną ojcu, potem z tycią małpką, którą szmuglowałam na koncerty, a dziś rozszerzam swoje pole działania z moim oddanym sługą, czyli lustrem Nikona. Jak na ironię zdjęcie obok jest zwyczajnym samochodowym selfikiem, ale co ja poradzę, że na widok obiektywu robię durne miny. A tu prezentować się trzeba jakoś… 😉

W zdjęciach (nie ma znaczenia jakich, czy koncertowych, eventowych czy ślubnych) najbardziej lubię intensywność, swoistego kopa. Złapanie tego momentu, na który czaiłam się, czekałam cierpliwie, próbując odgadnąć, co takiego zaraz zrobi osoba, którą fotografuję. I to nie tak, że dostaję wysypki od zdjęć pozowanych. Nic z tych rzeczy, obfotografuję Was z każdej żądanej konfiguracji, jestem przecież dla Was. Ale potem po prostu bądźcie sobą, a ja wyruszę na polowanie 🙂

A tak poza tym, to lubię podróżować, pisać (oraz robić risercz pod pisanie), medytować nad najbardziej przyziemnymi rzeczami, filmy animowane, życiowe rozmowy prowadzone w kuchni o czwartej nad ranem, ogólnie pojętą sztukę, snucie historii, mitologie oraz muzykę (słuchać tylko i fotografować, bo słoń mi na ucho nadepnął w młodości). Mam frajdę z uczenia się nowych języków. Zawsze kiedy uda mi się coś zrozumieć w nowym języku, czuję się jak dziecko, który nareszcie pojęło, co oznacza jakiś podtekst, którym zarzucił ktoś dorosły w rozmowie (choć zwykle zaczynam rozpoznawać zupełnie losowe rzeczy typu „marynowana cebula”). Aktualnie wojuję z włoskim i rosyjskim. Lubię też kawę, najlepiej dużo. A jak kawa, to jakoś tak głupio bez ciastka. No to się jeszcze nauczyłam piec.

Jeśli powyższa ściana tekstu Was jeszcze nie zniechęciła, to chętnie poznam Was na kawie czy herbacie nim się spotkamy na plenerze bądź w studiu. Zapraszam do kontaktu!

Mieszkam we Wrocławiu, ale chętnie odwiedzam też inne miejsca.